środa, 18 listopada 2009

Walę w tynki (14.02.2009, g. 15:10)

środa, 18 listopada 2009
Walentynki. W tym roku jakby mniej ociekające komercją niż w ubiegłym (pewnie to za sprawą braku telewizora w naszym "apartamencie", co wiąże się nierozerwalnie z brakiem dostępu do reklam). Miasto też mniej serduszkowe, raczej zwyczajnie bure, rozjaśnione tylko chwilowo przez padający śnieg, który topnieje w ułamku sekundy, pozostawiając po sobie mokre plamy.
Na śniadanie ogórkowa z kubka. Matka chyba by mnie zabiła.
Smutno ci? Może budyń?
Budyń trzeba wpisać na listę dzisiejszych zakupów.
**********************************************
Po powrocie dwie kanapki i budyń z torebki. Dziwne, jakkolwiek bym go nie przygotowywała - po swojemu, czy zgodnie z instrukcją - zawsze wychodzą mi gluty w kubku... Żeby je dobrze rozetrzeć musiałabym chyba użyć miksera... Tyle, że mieszadła nie zmieściłyby się do kubka, a w innym naczyniu wyszłoby tej "substancji" ledwo na dnie...
*********************************
A Walentynki wcale nie są złe.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
◄Design by Pocket, BlogBulk Blogger Templates. Distributed by Deluxe Templates