Poprawka dzisiejsza to szczyt szczytów. Jak mam niby odpowiedzieć poprawnie na pytanie zadane w taki sposób, że go, kurde, mimo największego wysiłku umysłowego, nie rozumiem? Zresztą nie ja jedna, bo siedemdziesiąt współpiszących również. Dopiero po wyjściu z audytorium i przewertowaniu dogłębnym podręcznika można domniemywać, że chodziło jednak o to. A może o tamto...? A może jeszcze o coś innego...?! Bo oczywiście tak nazwanej zasady, jak zrobił to szanowny Pan Profesor Nadzwyczajny Najmądrzejszy Jedyna Wyrocznia I Właściwa Wykładnia Bez Przedawnienia I Odwołania, w ŻADNYM z dostępnych źródeł nie ma.
A przecież, kuźwa, nie studiuję prawa na czwartym roku!
Ale co to kogo obchodzi...
środa, 18 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz