Wreszcie Internet mam ze ściany. Taki, który nie ma humorów, łączy bez problemów i nie przerywa połączenia po piętnastu sekundach.
I kwiaty w kubku (a właściwie gałązki drzew kwitnących) na stoliku moim pachną.
Pierwsze zajęcia z szybkiego czytania po dwutygodniowej przerwie. Stęskniłam się już za tymi ludziskami; dziwne, bo znamy się dopiero od miesiąca.
Czyżbym wreszcie zaczęła otwierać się na ludzi?
środa, 18 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz