środa, 18 listopada 2009

System USOS (11.10.2009, g. 19:56)

środa, 18 listopada 2009
Jutro znowu Toruń. I z tej okazji kolejny wkurw. Już nawet nie przez to, że będę musiała wstać najpóźniej o piątej trzydzieści, żeby zdążyć na autobus, którym będę się tłukła trzy godziny; nie przez to, że mam jutro w planie angola z nowym facetem, który sam jeszcze nie wie, czego ma od nas wymagać; nie przez to, że do domu wrócę dopiero za pięć dni i nawet nie przez to, że nasz pokój w akademiku to klitka usytuowana w północnym skrzydle, jeszcze mniejsza od poprzedniej, z małym oknem przed którym rosną wypasione świerki i do tego stopnia kradną nam światło, iż nawet w słoneczny dzień musimy włączać górne oświetlenie i obie nasze lampki. Nie. Powodem mojej złości do białości jest nasz uczelniany system elektroniczny, zwany USOS-em, przez który dokonujemy rejestracji na przedmioty oraz możemy sprawdzać oceny z egzaminów i zaliczeń. I w którym to jeszcze 04.10.2009 roku byłam pomyślnie zarejestrowana na trzy fakultety, a wczoraj w nocy wchodzę, patrzę... a tam, na liście moich przedmiotów tylko karne, angielski i dwa fakultety. Dwa! A trzeba opękać trzy w tym semestrze (dziwne, bo w planie studiów, który nas obejmuje widnieje, że pięć w trzy lata, a jak tak się zsumuje te już opękane i te, które dopiero nadejdą, to wychodzi osiem! Ale Panie Z Dziekanatu uparcie twierdzą, że trzy w tym semestrze i trzy w następnym, więc nie będę się spierać...). A drugi "nabór" zakończył się 08.10.! Super! Ta, w sumie to moja wina, bo nie sprawdziłam, czy muszę się na coś "dorejestrować" czy nie. Ale to mam, kuźwa, w takim razie codziennie sprawdzać, czy przypadkiem komuś się nie odwidziało cofnąć zgody i wysiudać mnie z interesu, w którym "uczestniczyłam" od czerwca?! Bo wtedy to system zaakceptował mój udział w trzech fakulcach! I do czwartego października tak było! Kuźwa! Mam nadzieję, że to tylko błąd systemu, ewentualnie mojego komputera i coś jest, tylko się nie wyświetla. Oczywiście powinnam już jutro, z samego, kurwa, rańca stanąć w kolejce do dziekanatu, wysłuchać zjeby zafundowanej przez Babę Dziekanatową, przetrawić, że sama jestem sobie winna, a ona przecież nie jest moją sekretarką, a następnie, na kolanach, w worku pokutnym, piaskiem w oczach i kaktusem w dupie, odbyć pielgrzymkę do, właściwego takim sprawom, Jaśnie Pana Dziekana i płaszcząc się płakać, prosić o wybaczenie oraz możliwość dopisania się do któregokolwiek na cholerę mi potrzebnego przedmiotu (i tak na wszystkich tłuką nam orzeczenia ETS...), złożyć stosowne podanie z milijonem załączników, a w razie otrzymania dziekańskiego prawa łaski, dzień w dzień składać Jaśnie Panu Dziekanowi dziękczynienie z zadośćuczynieniem. Zamiast tego postanowiłam załatwiać wszystkie sprawy po kolei. Najpierw: warunek, bo to już w środę. Następnie w piątek, a) pójdę na pierwszy fakultet z serii, którą wybrałam, a w której niby-nie-widnieję, b) sprawdzę, czy moje nazwisko będzie na liście przyjętych, c) jeśli mojego nazwiska nie będzie, po zajęciach pofatyguję się do wykładowcy i poproszę o dopisanie do listy, choćbym miała zrobić z siebie totalną kretynkę, a swoim zachowaniem furorę na wydziale. Jeśli natomiast przedmiotu, na który się zapisałam nie będzie, pójdę na inny wykład odbywający się w tych godzinach i powtórzę czynności wymienione w punkcie c). Innych opcji nie przewiduję. No, w przyszłości, co wejście na USOS-a, będę robić zrzuty ekranowe, żeby, w razie czego, dysponować materiałem dowodowym.
I przestaję się powoli przejmować tym wszystkim (trudne, ale do wykonania), bo jak patrzę na Głównego Lesera Na Naszym Roku, który wszystko zalicza, mimo, że ma wszystko w dupie i tylko chla i jara na korytarzach akademika i dla którego nawet Nasz Karnista znalazł trzy terminy (a dla reszty roku dwa i od razu warun), i który o ubiegłorocznych fakultetach przypomniał sobie dopiero w połowie letniego semestru, i o dziwo bez problemu udało mu się je opękać (nawet ten z semestru zimowego...), to dochodzę do wniosku, że muszę zmienić podejście. Lać na wszystko równym sikiem, ciepłym moczem i heja!
Wydział, kuźwa, Bezprawia i Biurokracji!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
◄Design by Pocket, BlogBulk Blogger Templates. Distributed by Deluxe Templates