środa, 18 listopada 2009
Pizza is here! (07.03.2009, g.18:04)
środa, 18 listopada 2009
Echhhhhhhhhh... Poprawka jeszcze jedna. Z karnego. Około 60 osób udupił ale to na razie bardzo płynna ilość, bo weekend i nie ze wszystkimi ma się kontakt. Ponadto facet, który przywiózł nam dzisiaj pizzę opieprzył mnie za to, że moja współlokatorka odebrała połączenie od niego, kiedy puszczał strzałkę, że już jest. Pani nie wie, co to znaczy przychodzić na sygnał? - myślałam w pierwszej chwili, że za wolno zbiegałam z czwartego piętra po schodach, bo pan szanowny 30 sekund musiał czekać i stąd ten jego tekst. Może powinnam sobie jeszcze w malowniczy sposób połamać obie nogi, żeby były dowody rozwijanej przeze mnie prędkości, a już na pewno portierka nasza akademikowa powinna na każdym piętrze z fotoradarem stać, żeby do kompletu z połamanymi kończynami jeszcze zdjęcia były. Moją współlokatorkę w psa koniecznie trzeba zamienić, żeby na sygnał przybywała, zamiast w komórce zielony przycisk wciskać. A kobieta z pizzerii wyraźnie mówiła, że w momencie, gdy pizza będzie, ktoś zadzwoni. "Dzwonienie" różni się od "puszczania strzałki" poza tym, skąd miałyśmy wiedzieć, że to akurat facet od pizzy daje nam znać, skoro nie miałyśmy jego numeru w pamięci telefonu. Na moją prośbę, żeby następnym razem obwiniał babkę przyjmującą zamówienia, stwierdził, że: Proszę pani! Przecież nikt mi za odebrane połączenie pieniędzy nie zwraca! i sobie poszedł. Dziad przebrzydły wręcz!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz